Na ratunek bolącym kolanom

Na ratunek bolącym kolanom

W magazynie dla kobiet “Lady’s Club” wydanie nr 5 (62) z listopada można przeczytać artykuł pt. “Na ratunek bolącym kolanom”. W wywiadzie doktor Juliusz Dec opowiada o szpotawości i koślawości kolan, a także jakim problemem jest ta dolegliwość dla kobiet. Zapraszamy do przeczytania artykułu i historii Pani Iwony, która przeszła zabieg w Klinice Nieborowice.

NA RATUNEK BOLĄCYM KOLANOM 

Często się zdarza, że nie jesteśmy zadowoleni ze swoich nóg. Gdy uważamy, że są za grube, za krótkie czy krzywe, to jeszcze nie taki problem, ale ból kolan potrafi odebrać chęć do życia.

– Nogi w formie litery O lub X mogą być przyczyną ogromnych kompleksów, a gdy do tego dochodzą dodatkowo problemy natury medycznej, sprawy nie wolno bagatelizować. Niestety, przybywa pacjentów z wadami kończyn dolnych, w których zaburzona jest oś – mówi dr n. med. JULIUSZ DEC, specjalista ortopeda traumatolog z Kliniki Nieborowice koło Gliwic.

DR N. MED. JULIUSZ DEC SPECJALIZUJE SIĘ W LECZENIU URAZÓW I SCHORZEŃ NARZĄDU RUCHU: NIESTABILNOŚCI STAWÓW (W TYM W REKONSTRUKCJACH WIELOWIĘZADŁOWYCH), ARTROSKOPII I ENDOPROTEZOPLASTYCE STAWÓW, OSTEOTOMII, ZESPOLENIACH ZŁAMAŃ ORAZ PRZESZCZEPACH CHRZĄSTKI I ŁĄKOTKI.

  • Na czym polega szpotawość i koślawość kolan? 

Prawidłowa oś kończyn dolnych powinna tworzyć linię prostą. W kolanach szpotawych oś podudzia odchyla się na zewnątrz, a kolano przemieszcza się do boku, tworząc literę O. Odwrotna sytuacja dotyczy nóg koślawych, gdy odchylenie osi sprawia, że kolana idą do środka i ustawiają się w literę X. Przyczyn takich nieprawidłowości jest wiele. Mogą to być wady wrodzone stawów kolanowych i deformacje nabyte oraz urazy i uszkodzenia wiązadeł i łąkotek. – Bardzo martwi fakt, że choroby kolan coraz częściej sprowadzają do naszej kliniki młodych ludzi. Żyją oni bardzo aktywnie i oczekują od swojego organizmu pełnej gotowości. Deformacje, jakimi są koślawość i szpotawość kolan, sprawiają, że ciężar ciała rozłożony jest nienaturalnie i nierównomiernie. Z tego powodu trafiają do nas pacjenci, którzy bardzo cierpią – twierdzi dr Dec. Kolano to fantastyczny i skomplikowany staw. Wytrzymuje gigantyczne obciążenia. Dlatego gdy coś zaczyna szwankować i boleć, nie można czekać. – Rozwój medycyny daje nam wielkie możliwości, bowiem dziś ortopedia proponuje zabiegi pozwalające odsunąć w czasie lub nawet uniknąć wymiany stawu kolanowego. Takie podejście jest jednak możliwe, gdy pacjent nie bagatelizuje dolegliwości i zgłosi się do lekarza wystarczająco wcześnie.

  • DLA ZDROWIA I URODY 

– Zabiegiem, który pozwala zahamować dalsze zmiany degeneracyjne stawu kolanowego, jest osteotomia korekcyjna kości. Potocznie nazywam ją prostowaniem nóg, bo te operacje pozwalają znakomicie poprawić wygląd nóg. Moje pacjentki w rejestracji rozpoznaję po bardzo szerokich spodniach. Gdy kobieta cierpi na przykład na szpotawe lub koślawe kolana, zwykle robi wszystko, by ukryć mankamenty urody. Tymczasem wymiar estetyczny to tylko niewielka część korzyści, jakie otrzymuje pacjent poddany osteotomii – wyjaśnia dr Dec. – Zaburzenia osi kończyn powodują przeciążenie jednego z przedziałów stawu kolanowego. W takiej sytuacji dochodzi do przyspieszonego zużycia chrząstki stawowej po jednej ze stron stawu kolanowego. Zabieg korekcji osi kończyny ma na celu zrównoważenie nacisku na obie strony stawu kolanowego, wewnętrzną i zewnętrzną. Jeżeli się tego nie zrobi, przeciążone kolano wcześniej się zużywa, uszkodzeniu ulegają łąkotka, potem chrząstka stawowa i w efekcie rozwija się choroba zwyrodnieniowa, której w zasadzie nie da się zatrzymać. Jedynym sposobem, by temu zapobiec, jest właśnie wykonanie osteotomii korekcyjnej kości, która jest kluczem do sprawności ruchowej i życia bez bólu – podkreśla dr Dec. – Korekcja osi kończyny nie przekracza zazwyczaj kilku stopni, jest to jednak bardzo efektywny zabieg, pozwalający na ustąpienie objawów niestabilności i zwolnienie procesu zwyrodnieniowego. Co najważniejsze, mówimy tu o operacji, która pozostawia własny staw kolanowy pacjenta, koryguje oś, ale niczego w tym kolanie nie zmienia – dodaje dr Dec. 

MAŁOINWAZYJNE METODY 

W klinice w Nieborowicach tego typu zabieg przeprowadza się w trybie chirurgii krótkoterminowej, najczęściej dwudniowej. Pacjent powinien przygotować się do niego pod kątem diagnostyki radiologicznej – niezbędny jest rezonans magnetyczny kolana, a przede wszystkim tzw. radiogram osi długiej obu kończyn na stojąco (wszystkie badania obrazowe można również zrobić na miejscu, w Klinice Nieborowice). Na tej podstawie określana jest wartość korekcji, którą należy przeprowadzić. W Klinice Nieborowice w trakcie wizyty kwalifikującej do zabiegu lekarz przedstawia pacjentowi na ekranie komputera obraz kostny kończyn dolnych i określa wartość korekty i planowany wygląd jego nowych nóg. To kluczowy moment, wymagający wielkiej wiedzy i doświadczenia od lekarza prowadzącego zabieg. Lekarze wykonujący w Klinice Nieborowice osteotomię korekcyjną kości mają ich na swoim koncie kilkaset. – Musimy określić, gdzie jest deformacja i o ile należy ją skorygować. Trzeba również pamiętać, że zbyt mocno skorygowane kolano jest gorsze niż skorygowane za słabo. Dlatego bardzo dokładnie określamy te wartości, podchodząc do każdego przypadku indywidualnie – podkreśla dr Juliusz Dec. 

  • KROK DO WEWNĘTRZNEJ RÓWNOWAGI 

Pani Iwona, mieszkanka południowej Polski, jest jedną z pacjentek dr Deca: – Miałam kolana szpotawe. W moim przypadku zalecane ćwiczenia korekcyjne czy wkładki ortopedyczne za wiele nie pomagały. Do tego doszły bóle w prawym kolanie oraz uszkodzenia łąkotek i chrząstki stawowej – opowiada pacjentka Kliniki Nieborowice. – Do doktora Juliusza Deca trafiłam z polecenia. Właściwa diagnoza została postawiona od razu. Ponieważ jestem osobą aktywną zawodowo, najważniejszy był dla mnie czas, dlatego zdecydowałam się na obustronny zabieg korekcyjny, przeprowadzony w Klinice Nieborowice. Zabieg osteotomii podkolanowej to nie tylko proste nogi, to również „przemeblowanie” kończyn. Inne kolana, inny zarys mięśni, inne ustawienie stopy, uwypuklenie bocznych kostek. Po czterech tygodniach po zabiegu chodzę, obciążając kończyny, częściowo jeszcze wspierając się kulami. Ból jest coraz mniejszy, a ja patrzę z optymizmem w przyszłość – uśmiecha się pani Iwona. – Sam zabieg trwa 1‒1,5 godziny w przypadku jednej kończyny; w przypadku jednoczesnej osteotomii obu kończyn są to 2 godziny. Większość pacjentów jest „uruchamiana” i zaczyna stawiać pierwsze kroki już w następnej dobie po zabiegu operacyjnym. Tak było w przypadku pani Iwony. To młoda, 32-letnia aktywna osoba, która nie zlekceważyła sygnałów i szukała pomocy – kończy dr Juliusz Dec.

Korzystanie ze strony oznacza zgodę na wykorzystywanie plików cookie, niektóre mogą być już zapisane w przeglądarce. Więcej informacji znajdź w warunkach korzystania z serwisu.